Autor: admin

Uncategorized

Rejs po północnych Cykladach na jachcie Sun Odyssey 49

Zaczęliśmy naszą przygodę w Lavrion, na pokładzie eleganckiego Sun Odyssey 49 – jednostki, która szybko stała się naszym domem na wodzie. Po krótkim przygotowaniu, zrobieniu zapasów i ostatnim sprawdzeniu prognoz i wiatru, wyruszyliśmy na północne Cyklady. Kurs obraliśmy na Kythnos, gdzie już pierwszego dnia przywitała nas Kolona Bay – jedno z tych miejsc, które żeglarze wspominają z nostalgią. Piękna, naturalna zatoka z wąską mierzeją piasku dzielącą dwie wody była idealnym miejscem na spokojną noc pod gwiazdami. Zakotwiczyliśmy, a wieczór minął na delektowaniu się lokalnym winem i dźwiękami wiatru. Kolejnego dnia zanim postawiliśmy żagle w kierunku Serifos. Zdecydowaliśmy się na desant i spacer po wybrzeżu wyspy. Popołudnia żegluga z wiatrem minęła sprawnie. Livadi – port, w którym się zatrzymaliśmy, miał swój niepowtarzalny urok. Z jednej strony tętniące życiem miasteczko, z drugiej spokój i przestrzeń otaczających wzgórz. Wzgórz z których zchodziło szkwaliste meltemi. Manewry w porcie należały do tych sprawiających przyjemne wyzwanie. Stanęliśmy longside wewnątrz basenu portowego. Wieczorny spacer do Chory, malowniczo wznoszącej się nad portem, był idealnym zakończeniem dnia. Naszym kolejnym celem była Paros – wyspa, która łączy w sobie tradycję i nowoczesność. Kąt to fali był już nieco inny, a rozfalowanie i Meltemi dało załodze poczuć prawdziwy charakter żeglowania po Cykladach. Następnego dnia wiatr miał znacznie zelżeć, co pozwoliło nam na krótki przelot na silniku na wyspę Rinea. Zatrzymaliśmy się tam na noc, na kotwicy, w malowniczej zatoce z turkusową wodą. Chcieliśmy być blisko ruin na wyspie Delos, tak żeby odwiedzić je wcześnie rano. Załoga była podekscytowana wizytą na Delos. Wyruszyliśmy wcześnie, by uniknąć tłumów i skwaru południowego słońca. Zwiedzanie ruin Delos to podróż w czasie. Ten niewielki, niemal pusty dziś kawałek lądu był kiedyś sercem starożytnej cywilizacji. Kamienne pozostałości świątyń, mozaiki i marmurowe posągi opowiadały historię greckiej mitologii i handlu. Spacerując po starożytnych ulicach, czuliśmy niemal duchy przeszłości, a widok lwy na straży zostanie z nami na długo. Ostatnim dużym przystankiem była Mykonos. Już z daleka witały nas białe budynki miasteczka, kontrastujące z intensywnym błękitem nieba. Mykonos Port to miejsce, gdzie spotykają się żeglarze z całego świata, a w powietrzu czuć atmosferę luzu i ekskluzywności. Spacerując po wąskich uliczkach, dotarliśmy do słynnych wiatraków – symbolu wyspy. Wiatr od morza, który je napędzał, przynosił też ulgę od greckiego słońca. Wieczorem usiedliśmy w jednej z tawern przy brzegu, patrząc na rozbijające się o ląd fale i delektując się lokalnymi przysmakami. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na Kea – wyspie znanej z pięknych zatok i spokojniejszej atmosfery. Wybraliśmy Port Vourkari, małą przystań, która szybko skradła nasze serca. Spacer po okolicy, kawa w jednej z lokalnych kafejek i ostatnia kąpiel w ciepłych wodach Morza Egejskiego były idealnym zakończeniem naszej przygody. Kea, z dala od tłumów i komercyjnego zgiełku, pozwoliła nam złapać oddech przed powrotem. Każdy dzień tego rejsu był inny, a Cyklady pokazały nam swoją różnorodność – od spokojnych zatok po gwarną Mykonos. Sun Odyssey 49 spisał się na medal, a wiatr dał nam prawdziwą żeglarską przygodę. Teraz, z żeglarską opalenizną i mnóstwem wspomnień, planujemy już kolejną wyprawę po greckich wodach.□

Uncategorized

Rajskie Seszele z pokładu Katamaranu

Seszele to wymarzone miejsce na tygodniowy lub dłuższy czarter jachtu. Każdy rejs zaczyna się od wyspy Mahé, największej na archipelagu, gdzie nowoczesna marina Eden Island stanowi doskonałą bazę wypadową. Marina oferuje wygodną infrastrukturę i wszystko, co potrzebne do przygotowania się do rejsu – od zaopatrzenia w prowiant po komfortowe udogodnienia dla załogi. Po wypłynięciu z Mahé, pierwszym celem powinna być eksploracja Parku Narodowego Sainte Anne, który rozciąga się na sześciu wyspach otoczonych krystalicznie czystymi wodami. To miejsce zachwyca bogactwem podwodnego świata, po zachwycające rafy koralowe. Nurkowanie z maską w tej okolicy to niezapomniane przeżycie, pozwalające odkryć fascynującą różnorodność morskiego życia. Po relaksie w Sainte Anne warto obrać kurs na La Digue, jedną z najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych wysp Seszeli. La Digue to esencja tropikalnego raju – granitowe skały o fantazyjnych kształtach, otoczone białymi plażami i turkusową wodą, sprawiają, że czas jakby staje w miejscu. Na tej wyspie życie płynie w rytmie slow – głównym środkiem transportu są rowery, co nadaje temu miejscu wyjątkowego uroku. Nie można przegapić słynnej plaży Anse Source d’Argent, gdzie krajobraz przypomina obrazy z pocztówek. Należy tylko uważać na falę przyboju, załamującą się blisko plaży. Wyspa oferuje także bardziej dzikie i mniej uczęszczane plaże, takie jak Grande Anse, które zachwycają naturalnym pięknem i spokojem. Każda kotwica opuszczona w okolicach La Digue to obietnica wyjątkowego dnia pełnego relaksu i odkryć. Chyba, że fala przyboju przewróci was ponton i wyrzuci was na plażę.  Następna na trasie jest Praslin, druga co do wielkości wyspa Seszeli, znana z rezerwatu przyrody Vallée de Mai. To właśnie tutaj rosną unikalne palmy coco de mer, słynące z największych nasion na świecie, które stały się symbolem archipelagu. Praslin to także raj dla miłośników plaż – Anse Lazio, często wymieniana jako jedna z najpiękniejszych plaż na świecie, zachwyca miękkim piaskiem i krystalicznie czystą wodą, idealną do pływania i snorkelingu. Wokół Praslin znajduje się wiele mniejszych wysp, takich jak Grand Soeur, znana z dziewiczych plaż i niesamowitych miejsc do nurkowania. Spotkanie z ławicami egzotycznych ryb i obserwowanie życia pod wodą to momenty, które zapadają w pamięć na zawsze. Na Curieuse mieliśmy wyjątkową okazję spotkać żółwie olbrzymie, które swobodnie przemieszczają się po wyspie. Te majestatyczne stworzenia, niektóre ważące ponad 200 kilogramów, podchodziły z ciekawością, zwłaszcza gdy zauważyły, że mamy przy sobie kawałki liści lub owoców. Obserwowaliśmy je z bliska, podziwiając ich powolne ruchy i wiekowe skorupy, które zdają się opowiadać historię wyspy. W specjalnym rezerwacie poznaliśmy także historię ochrony tych niezwykłych zwierząt, które są symbolem Seszeli. To spotkanie było jednym z najbardziej pamiętnych momentów naszego rejsu. Większość jachtów dostępnych na czarter na Seszelach to przestronne katamarany, które zapewniają dużą stabilność i komfort zarówno podczas żeglugi, jak i postoju. Aby w pełni cieszyć się wolnością i niezależnością, warto wybrać jednostkę wyposażoną w generator oraz odsalarkę, dzięki którym załoga może spędzać więcej czasu na kotwicowiskach z dala od portów. Podczas rejsu nie sposób nie zauważyć wszechobecnych palm i kokosów, które są nieodłącznym elementem krajobrazu Seszeli. Świeże kokosy, serwowane na plażach lub zbierane podczas postoju, dodają lokalnego smaku każdej chwili spędzonej na wyspach. Tygodniowy rejs po Seszelach to harmonijne połączenie przygody, relaksu i kontaktu z dziewiczą naturą. Każdy dzień na wodzie to okazja do odkrywania nowych plaż, zachwycania się różnorodnością życia morskiego i podziwiania wyjątkowego piękna tropikalnego raju. Bez względu na to, czy eksplorujemy rafy Sainte Anne, wędrujemy po La Digue, czy relaksujemy się na plażach Praslin, Seszele gwarantują niezapomniane wrażenia, które zostaną w pamięci na długo.□

Uncategorized

Rejs po Morzu Jońskim

Morze Jońskie, położone u zachodnich wybrzeży Grecji, słynie z spokojnych wód i łagodnych warunków do żeglugi, co czyni je idealnym miejscem dla żeglarzy o różnym poziomie doświadczenia. Region ten charakteryzuje się podobnymi warunkami pogodowymi do Chorwacji, gdzie przeważają północno-zachodnie wiatry. W przeciwieństwie do bardziej wystawionych na działanie żywiołów obszarów Grecji, takich jak Cyklady z Meltemi, wyspy Jońskie oferują żeglarzom łagodniejsze warunki, zwłaszcza na osłoniętym od fal z morza wschodzie. Nasza żeglarska przygoda obejmuje cztery główne wyspy: Lefkadę, Meganisi, Itakę i Kefalonię. Rozpoczęliśmy na Lefkadzie, tętniącym życiem mieście połączonym z lądem wąskim mostem. Ze swoim kanałem, którego historia sięga czasów starożytnych, Lefkada jest ruchliwym portem, stanowiącym początek wielu rejsów. Choć bywa tłoczno, zwłaszcza w dni zmiany załóg, Lefkada jest dobrze skomunikowana z lotniskiem i stanowi doskonały punkt wyjścia. Naszym pierwszym przystankiem było Meganisi, wyspa niemal stworzona do żeglowania, znana z głębokich, osłoniętych zatok i licznych miejsc do kotwiczenia. W Grecji obowiązkowe jest posiadanie dwóch długich żółtych lin pływających, a jachty zazwyczaj mają dość długie łańcuchy kotwiczne, co idealnie pasuje do metody kotwiczenia typowej dla Grecji, którą lubię nazywać „El Greco”. Technika ta polega na zakotwiczeniu i późniejszym przycumowaniu rufy do brzegu za pomocą dwóch lin, po jednej z każdej burty. Unikalna geografia Meganisi pozwala łatwo stosować tę metodę, oferując bezpieczne i malownicze miejsca do cumowania. Następnie obraliśmy kurs na Itakę, słynącą z opowieści o Odyseuszu. Miasto Vathy szybko zapełnia się jachtami, więc zatrzymaliśmy się tam tylko na krótko, aby uzupełnić zapasy wody i cieszyć się orzeźwiającym espresso freddo a potem po szukaliśmy schronienia przed nadchodzącą burzą. Zadbałem o znalezienie osłoniętej zatoki, aby przeczekać złą pogodę. Po ustąpieniu chmur, wiatru i piorunów w nocy, rano mieliśmy dużo czasu, aby zwiedzać piękne zatoki wyspy na deskach SUP i odpocząć na plaży. Załoga szczególnie delektowała się tradycyjnymi greckimi daniami, takimi jak saganaki – smażony ser – oraz jagnięcina w sosie pomidorowym, będącymi regionalnymi specjałami. Kefalonia, kolejna odwiedzona przez nasz wyspa, jest znana ze swoich oszałamiających cech przyrodniczych, w tym rozległych jaskiń w północnej części. Jaskinie te wydają się ciągnąć w nieskończoność, z tunelami wchodzącymi głęboko w skały.  Chociaż południowe wybrzeże słynie z terenów lęgowych żółwi morskich w zatoce Argostoli, uznaliśmy wraz z załogą, aby zrezygnować z długiej, 50-milowej trasy, aby uniknąć nadmiernego czasu w drodze. Zamiast tego skupiliśmy się na bardziej spokojnej eksploracji wyspy. Ta decyzja pozwoliła nam na więcej relaksu i okazała się mądrym wyborem, biorąc pod uwagę preferencje załogi. Podczas powrotu na Lefkadę wykorzystaliśmy zachodnie wiatry, które przetaczały się między wyspami, tworząc ekscytujące warunki do żeglugi. Było to zupełnie inne doświadczenie niż łagodniejsze wiatry, które mieliśmy w pierwszej części tygodnia, płynąc w przeciwnym kierunku. W trakcie żeglugi fał grota na prowadzony przeze mnie katamaranie zaplątała się podczas próby opuszczenia żagla. Podwójna lina fału zakręciła się wokół własnej osi i za nic nie chciała od kręcić się i dać grotu zjechać w dół.  Musiałem jechać na górę masztu na morzu, aby ją rozplątać i opuścić żagiel. Później, w porcie, ciekawi członkowie załogi spróbowali swoich sił we wspinaczce na maszt, ciesząc się widokiem z góry. Podczas wyszukiwania zdjęć Kefalonii i Lefkady często można natknąć się na wysokie klify kończące się piaszczystymi plażami, głównie po zachodniej stronie wysp. Chociaż te miejsca są zachwycające, są one bardziej wystawione na północno-zachodnie wiatry, co powoduje fale i dodaje dodatkowych mil morskich do trasy. Dlatego zawsze starannie dobieram trasę z oczekiwaniami załogi. Żeglowanie z profesjonalnym oraz komunikatywnym kapitanem pomaga załodze poczuć się zaangażowaną i zrozumieć decyzje dotyczące trasy. Dla załóg szukających żeglarskiej przygody w Grecji, Morze Jońskie oferuje doskonałą alternatywę dla Zatoki Sarońskiej i Cyklad. Podczas gdy Cyklady słyną z silnych wiatrów i żeglarskich  warunków, wyspy Jońskie zapewniają łagodniejszą, bardziej osłoniętą żeglugę, co czyni je idealnymi dla koktajlowych rejsów. Chociaż w porównaniu z Zatoką Sarońską jest tu mniej starożytnych ruin, jednak turkusowe zatoki, zróżnicowane krajobrazy i spokojniejsze wody Morza Jońskiego w pełni to rekompensują, oferując idealne połączenie piękna natury i łagodnej żeglugi. □

Uncategorized

Rejs wokół Majorki

Wczesnym rankiem kapitan Alex był już w porcie w Palma de Mallorca, nadzorując przygotowania jachtu, który miał przyjąć załogę na nadchodzący tydzień, Sun Odyssey 440 z 2020 roku. Na szczęście jacht był gotowy przed południem, więc Alex wykorzystał ten czas, aby poznać łódkę i przygotować się do rejsu, czekając na przybycie pozostałych członków załogi. Po obiedzie przybyli pierwsi dwaj członkowie załogi. Po zakwaterowaniu w kabinach przyszedł czas na otwarcie powitalnej butelki wina i poznanie się nawzajem. W przeciwieństwie do innych tygodni czarterowych organizowanych przez Sailingmint, gdzie załoga składa się z grupy osób, które się znają (rodzina lub przyjaciele), a jacht i doświadczenie są rezerwowane razem, w tym tygodniu miejsce na łodzi sprzedane było jako indywidualna kabina. Oznaczało to, że członkowie załogi się nie znali, z wyjątkiem dwóch przyjaciół, którzy zarezerwowali kabinę razem. Dlatego pozytywna atmosfera na łodzi nie była zagwarantowana przez wcześniejsze relacje między członkami załogi, ale była tworzona od samego początku. Alex i pierwsi członkowie załogi zajęli się zakupami, a niedługo potem przybyli pozostali trzej członkowie z lotniska. Po zakwaterowaniu nowych członków załogi, cała grupa udała się na kolację do centrum Palma de Mallorca. Na szczęście jedzenie na Majorce i Menorce to zazwyczaj bardzo pozytywne doświadczenie. W przeciwieństwie do innych popularnych miejsc żeglarskich, takich jak Chorwacja, na Balearach można w większości restauracji cieszyć się pysznymi daniami. Pierwsza wspólna kolacja dała okazję członkom załogi do wyrażenia swoich oczekiwań dotyczących rejsu. Jako kapitan, Alex zawsze dba o to, by załoga wiedziała, że rejs i wakacje jest dla nich. W tym przypadku załoga ustaliła, że chce, aby rejs był związany z „kuchnią i owocami morza”, wokół Majorki. Oznaczało to, że noce będą spędzone w małych portach i marinach, a nie na kotwicy, aby załoga mogła cieszyć się posiłkami z owocami morza w lokalnych restauracjach. Analizując prognozy wiatrowe na nadchodzący tydzień, Alex zdecydował, że najlepszym rozwiązaniem będzie trasa w kierunku wskazówek zegara, podążając wybrzeżem majorki, aby okrążyć wyspę i odwiedzić jej słynną północno-zachodnią część. Po ustaleniu trasy załoga wyruszyła rano, aby zjeść śniadanie już zakotwiczona w błękitnej turkusowej zatoce. Po przyjemnym posiłku żegluga kontynuowana była w kierunku Port de Soller, mijając piękną latarnię Cala Figuera. Pomimo, że kołysanie jest stałym elementem żeglowania na Balearach, udało się znaleźć osłoniętą zatokę na lunch, a następnie udać się do celu dnia. O 1900 pierwszego dnia łódź była sprawnie zacumowana w Port de Soller, a załoga wyszła na zwiedzanie okolicy. Port znajduje się na naturalnej zatoce, marina jest dobrze wyposażona (w tym basen i bar koktajlowy), a stare miasto jest urokliwe z dobrymi restauracjami. Drugi dzień żeglugi rozpoczął się dość wcześnie, aby udać się do Sa Calobra, wspaniałej zatoki otoczonej wysokimi klifami i plażą. Ponieważ dostęp drogą lądową możliwy jest tylko po długiej wędrówce, dotarcie do miejsca kotwiczenia łodzią rano dało załodze przywilej cieszenia się piękną plażą całkowicie dla siebie, co było jednym z punktów kulminacyjnych rejsu. Podczas gdy jacht był zakotwiczony, załoga mogła pływać blisko niego lub dotrzeć na brzeg na pontonie, aby zwiedzić okolicę. Jak mówi Alex: „To jedno z najpiękniejszych miejsc, jakie odwiedziłem na Balearach”. Po śniadaniu, zanim tłumy wypełniły plażę, przyszedł czas na żeglugę w kierunku portu Pollenca. Dzięki dobrym wiatrom była to dobra okazja do cieszenia się żeglugą, z łodzią przechyloną i załogą doświadczającą prawdziwego żeglowania. Wkrótce port Pollenca znalazł się w zasięgu i nadszedł czas, aby zacumować łódź na lunch. W przeciwieństwie do Chorwacji, gdzie porty zazwyczaj znajdują się w samym centrum miasta, na Majorce porty są trochę dalej, bardziej tradycyjnie charakteryzujące się betonowymi falochronami i sprzętem rybackim. Oznacza to, że moment „wow” po przybyciu nie następuje od razu przy cumowaniu, ale z pewnością przychodzi po przejściu główną ulicą prowadzącą do centrum miasta. Z Pollenca trasa wiodła przez przylądki na północy w kierunku zatoki, która oferowała oryginalny niebieski odcień wody, „tiffany blue” zamiast turkusowego. Dzieje się tak z powodu trawy pod wodą w tym chronionym obszarze, gdzie nie wolno rzucać kotwicy, aby nie zakłócać środowiska. Faktycznie, lokalne władze Posidonii zweryfikowały miejsce kotwicy jachtu, aby sprawdzić, czy przestrzega ona ograniczeń, a po potwierdzeniu, że wszystko jest dobrze, dały „zielone światło”. Kolejnym celem była Cala Ratjada, gdzie załoga zakończyła dzień, ale nie bez rozkoszowania się najlepszym jedzeniem całego tygodnia. Rankiem następnego dnia kapitan Alex postanowił cofnąć trasę trochę, aby poczekać, aż falowanie uspokoi się przed skierowaniem się na południowy wschód. Czas oczekiwania spędzono na plaży, a załoga wybrała się na lunch w barze na plaży z widokiem na jacht. Po poprawie warunków można było udać się do Puerto Colon, regionu z niesamowitymi jaskiniami, Coves del Drach. Ciekawostką jest, że Alex i członkowie załogi nie byli jedynymi gośćmi Puerto Colon tego dnia, ponieważ katamaran Rafaela Nadala również był w zacumowny w porcie. Po raz kolejny, zgodnie z tematem tygodnia, dzień zakończył się kolejnym bardzo udanym posiłkiem w marinie. Tego dnia powietrze było pełne piasku z Sahary, który stworzył osobliwą mgłę, deszcz pokrył piaskiem cały pokład. Jednostki były praktycznie całe pokryte piaskiem, jakby miały własną prywatną plażę zamiast pokładu i kokpitu. Dlatego dzień zaczęto od mycia jachtu z piasku, a dopiero potem udano się do Cala Varques. Załoga opuściła jacht, aby zobaczyć jaskinie od środka na pontonie, pochodzić po okolicy i spędzić miło czas na plaży. W przeciwieństwie do poprzednich nocy, tym razem dzień zakończył się poza portem, w zatoce Cala Arsenal, z kotwicą rzuconą na środku lecz jachtem blisko brzegu w turkusowej wodzie mając cumy rufowe zaczepione do skałek. I tak, nadszedł ostatni dzień rejsu i załoga przygotowała się do wczesnego wyjazdu, aby szybko pokonać dystans do mariny. Po drodze był jeszcze czas na krótki postój w zatoce na śniadanie oraz szybki wypad do Cala Pi, skrócony przez obecność fal. Po przybyciu do mariny Alex zdołał jeszcze raz pokazać swoje umiejętności, wpasowując łódź w bardzo ciasne miejsce w porcie. Podniósł odbijacze, było bardzo mało miejsca, a mimo to armator z kei zachęcał Alexa do cumowania. Czy to z powodu udanego manewru, czy z powodu świetnego tygodnia żeglarskiego, prawda jest taka, że załoga była w nastroju do świętowania. Okazało się, że duch załogi pasował do atmosfery regat, które odbywały się w marinie. Podsumowując, dzień

Uncategorized

Flota Sailingmint eksploruje Baleary

Pierwszy tydzień żeglowania Sailingmint na Balearach rozpoczął się od wymagającej prognozy, południowo-zachodniego wiatru: w dniu przybycia załóg niebo było pochmurne, powietrze ciężkie, a piasek z Sahary obecny wszędzie. Na szczęście warunki pogodowe nie osłabiły entuzjazmu obu załóg. Tego dnia w marinach w Palma de Mallorca przygotowywano dla nas dwa jachty. Pierwszym był Bali Catsmart z 2024 roku, mały katamaran, ale dobrze zaprojektowany i zapewniający dużą wygodę. Dzięki przestrzeni na dziobie wypełnionej poduszkami oraz otwartemu kokpitowi z pół-wewnętrzną, pół-zewnętrzną konfiguracją, na jachcie panowała duża przestronność. Skipperem był Alex. Drugim jachtem był jednokadłubowy Oceanis 45, dowodzony przez Daniela, który już wcześniej żeglował z Alexem, zarówno jako student, jak i członek załogi. Katamaran jako pierwszy zakończył check in i jak najszybciej opuścił marinę, aby poczekać w pobliskiej zatoce na przybycie drugiego jachtu. Jednak, w przeciwieństwie do Chorwacji i Grecji, zatoki na Balearach nie pozwalają na zbliżanie się jachtów zbyt blisko brzegu, dzięki żółtym bojkom, które wyznaczają strefy do pływania i trzymają łodzie w odległości od plaży. Dlatego, mimo że zatoka zapewniała wystarczającą osłonę przed wiatrem, jacht był otwarty na znaczną falę i w rezultacie ciągle kołysał się na boki. Ważne było, aby opuścić jacht na pewien czas, więc załoga wybrała się na brzeg pontonem, gdzie wszyscy mogli miło spędzić czas na plaży, zwiedzać okoliczne jaskinie i wspinać się po klifach. Drugiego dnia rozpoczęła się eksploracja wyspy Mallorca. Żeglowanie było szybkie dzięki świeżym wiatrom, ale oznaczało to również, że kluczowe było znalezienie zatoki oferującej dobrą ochronę. Pierwsze miejsce zaznaczone jako cel nie spełniało tego kryterium, więc Alex musiał podjąć decyzję o przedłużeniu żeglugi wokół wyspy dla bezpieczeństwa i komfortu załogi. Schronienie znaleziono w końcu na południowym wschodzie wyspy Mallorca, w Santanyí. To właśnie tam dołączył drugi jacht, po jeszcze bardziej intensywnym etapie żeglugi, ponieważ tylko dwaj członkowie załogi mieli żołądki na przetrwanie trudnych warunków morskich. Resztę dnia spędzono w Porto Petro, gdzie załogi miały okazję się odświeżyć i wspólnie zjeść pizzę, dzieląc się opowieściami i wspomnieniami z czasów na morzu oraz planując następne dni. Po dwóch intensywnych pierwszych dniach podróży, trzeciego dnia wydawało się, że spokojny wypoczynek wreszcie się zaczyna! Ustalono, że załogi, a szczególnie dzieci, potrzebują chwili relaksu, więc Alex poprowadził ich do pięknej Cala Varques, gdzie wszyscy mogli skakać do wody, odkrywać jaskinie, wspinać się po klifach i pływać na SUP-ach. Dwa jachty zawsze były zacumowane razem, obok siebie, dzięki doświadczeniu Alexa jako skippera, co gwarantowało bezpieczne i stylowe kotwiczenie. W środku zabawy zdarzył się jednak incydent wymagający natychmiastowej interwencji skippera: jeden z członków załogi wpadł do wody z silnikiem pontonu podczas próby przeniesienia silnika z powrotem na jacht. Na szczęście doświadczenie Alexa jako skippera zapobiegło poważniejszemu problemowi, ponieważ wcześniej zabezpieczył silnik, przywiązując go do jachtu, tuż przed jego wpadnięciem do wody. Dzięki temu silnik udało się uratować, mimo że nie działał, ale załoga była zmotywowana do wymyślenia planu, jak przywrócić jego funkcjonalność. Po wszystkim, co wydarzyło się w Cala Varques, jachty udały się do Cala Ratjada, gdzie spędziły noc, dobrze przygotowane na następny dzień przeprawy do wyspy Menorca. Czwartego dnia, wczesnym rankiem, oba jachty rozwinęły żagle i rozpoczęły przeprawę na Menorcę, pokonując ponad 20 mil morskich. Żegluga była przyjemna, zgodnie z prognozami pogody więc cztery godziny później załogi dotarły do celu. Na Minorce było mnóstwo czasu na relaks: skakanie, pływanie, odkrywanie jaskiń i odpoczynek. W tym czasie mężczyźni z załogi połączyli siły, aby reanimować silnik zaburtowy. Sukces w naprawie problemu z silnikiem, razem z radością z przybycia na Menorcę, stworzył prawdziwe uczucie świętowania. Na noc Alex znalazł dobrze chronioną zatokę z wysokimi klifami. Boje w tym miejscu były w większości zajęte przez prywatne łodzie, a miejsca było niewiele, ale na szczęście doświadczenie skippera okazało się kluczowe, umożliwiając bezpieczne kotwiczenie jachtów w taki sposób, że nie poruszały się one zbytnio na wietrze, lecz zachowywały się jakby były na bojce. Kolejny, piąty dzień podróży, poświęcony był dalszemu zwiedzaniu Minorki: odwiedzaniu zatok i pływaniu na piaszczystych plażach otoczonych klifami. Spadł deszcz, ale skipper zadbał o pozytywną atmosferę przez cały dzień, pokazując wszystkim, przede wszystkim młodej części załogi,  że deszcz nie powinien powstrzymywać od skakania do wody i zabawy. Pod koniec dnia nadszedł czas, aby wrócić na Mallorca, a dokładniej do Puerto Colom, gdzie obie załogi spędziły noc. Szósty dzień spędzono niemal całkowicie w Cala Arsenal, ulubionym miejscu Alexa na Balearach. Z powodu dużej liczby godzin żeglugi dnia poprzedniego, celem tego dnia było zatrzymanie się w jednym miejscu, aby odpocząć od ciągłego kołysania jachtu. Lokalizacja była idealna do osiągnięcia tego celu, ponieważ to, co czyni tę zatokę wyjątkową, to jej doskonała ochrona przed wiatrem i falami. To jest bardzo ważne, biorąc pod uwagę, jak bardzo żeglugę na Balearach wpływa fala, tworzona przez położenie wysp w odniesieniu do silnych wiatrów z Cieśniny Gibraltarskiej. Ogólnie rzecz biorąc, schronienie tej zatoki pozwoliło skipperowi na wykonanie manewru „El Greco”, w którym rufa jachtu jest dobrze zabezpieczona dwoma linami skierowanymi w stronę brzegu, co tworzy wrażenie posiadania naturalnego, turkusowego basenu tuż za jachtami. Ostatni dzień podróży rozpoczął się bardzo wcześnie, aby pokonać pozostały dystans do powrotu do mariny—łącznie prawie 40 mil morskich. Wciąż jednak znaleźliśmy czas na relaks w Parque Natural de Mondragó, aby cieszyć się plażą, znajdującą się tylko krótki przejazd pontonem od jachtu. Stamtąd oba jachty skierowały się bezpośrednio do mariny, aby zakończyć rejs i zwrócić jachty do operatora floty w nienaruszonym stanie. Ponieważ pierwszego dnia załoga opuściła marinę jak najszybciej, dobrze było zakończyć nieco wcześniej ostatniego dnia, co pozwoliło na zwiedzanie centrum miasta Palma de Mallorca wieczorem, przed wylotem do Polski następnego dnia. □

Uncategorized

Lista moich ulubionych portów w regionie Sibenika

Region Šibenika składa się z znacznie mniejszych wysp niż te na południe od Splitu. Mimo to przyjazna, mniej turystyczna atmosfera oraz odległości między portami sprawiają, że okolica jest idealna do skakania między wyspami i luźnych przelotów. Prvić Luka  Prvić to doskonały port, aby spotkać się z innymi żeglarzami. To niewielki port, z około 30 dostępnymi muringami i tuzinem boi w zatoce, a mimo to regularnie zatrzymują się tu załogi czarterowe. To piękne i urocze miasteczko, wierzę, że to, co przyciąga tylu żeglarzy, to przyjaźni ludzie i przytulna atmosfera wsi. Duży pomost pełni funkcję portu, co jest powszechne w tej części Chorwacji. W pobliżu portu znajduje się restauracja Nautic Mareta, idealna do zjedzenia bardzo dobrej „pašticady”, gnocchi z mięsem marynowanym w czerwonym winie. W inną restauracją do spróbowania, zwłaszcza dla załóg polskich, jest Konoba Maslina, prowadzona przez Polaków, z dość wyszukanym menu, ale przygotowanym z troską i ogólnie mającym miłą, domową atmosferę. W miejscowości nie ma zbyt wielu innych opcji, więc ważne jest, aby zrobić rezerwację, zwłaszcza w szczycie lata. W pobliżu portu w Prvić łatwo znaleźć pomnik mężczyzny na spadochronie, który jest pomnikiem ku czci Fausta Vrančicia, chorwackiego wynalazcy, inżyniera, dyplomaty i lingwisty, najbardziej znanego jako pierwszego człowieka, który skonstruował działający spadochron. Tribunj Mówiąc o Tribunj, będę się odnosił głównie do portu miejskiego na małej wyspie niedaleko lądu, zamiast do mariny, ponieważ jest trochę dalej od centrum miasta i mniej atrakcyjna jako przystanek na rejsie. W przeciwieństwie do tego keja w Tribunj jest położona wzdłuż linii restauracji i kawiarni, z których rozpościera się widok na wodę. Jednak wiele wiatrów w Chorwacji wieje z północnego-zachodu, i zdarza się, występuje wtedy nie przyjemne zafalowanie, co często prowadzi do niezbyt korzystnych warunków cumowania i postoju. Dla mnie Tribunj to przede wszystkim wybór ulubionej kawiarni i spokojne delektowanie się widokiem i atmosferą, pijąc ulubiony napój (w moim przypadku macchiato rano, mojito po południu). Istnieje jedno miejsce, które szczególnie polecam na śniadanie, a nazywa się Cocktail Bar Nautica, ponieważ serwuje najlepszy croissant z czekoladą, jaki kiedykolwiek jadłem, co w połączeniu z bardzo wygodnymi krzesłami i porannym słońcem z pewnością umili ci resztę dnia. Centrum miasta samo w sobie jest stosunkowo niewielkie, położone tuż za linią restauracji tworzących port. To miły spacer, ale nie zajmie ci zbyt dużo czasu. Na kolację warto jest odwiedzić Konoba Markiolac, zaraz po przejściu mostu z małej wyspy na ląd. Tutaj znajdziesz jedzenie w rozsądnej cenie w porównaniu do innych chorwackich restauracji, chociaż często jest pełna. Pamiętam swoją pierwszą wizytę w Tribunj w dzień silnych wiatrów. Kiedy próbowałem cumować katamaran, lina utknęła w śrubie. To było wyzwanie, ale po rozwiązaniu problemu i bezpiecznym cumowaniu jachtu, zbliżyła się do mnie grupa z kei, która zaprosiła mnie na piwo jako uznanie za moje wysiłki. Byli z Chorwacji, dokładniej z Varaždin (na północy kraju), był to początek nowej znajomości, potem przez lata spotykaliśmy się w tym samym miejscu. Primošten Primošten znajduje się, na stałym lądzie, i prawdopodobnie jest najładniejszym portem w regionie. Centrum miasta znajduje się na małej wyspie połączonej mostem, podobnie jak w przypadku Tribunj, ale w tym przypadku stare miasto ma znaczny rozmiar. Nie ma mariny, tylko port miejski i boje przed nim, które zdecydowanie wymagają wcześniejszej rezerwacji. To bardzo zachęcające miejsce dla osób podróżujących wzdłuż wybrzeża, co w połączeniu z tymi, którzy przybywają jachtem, sprawia, że port jest dość ruchliwy, zwłaszcza tuż przy bramie starego miasta. Jedną z cech wyróżniających Primošten jest urocza promenada otaczająca całe stare miasto. To oryginalny i uroczy sposób zwiedzania miasta, ponieważ możesz przechadzać się wokół niego lub wspiąć się na wzgórze, co stanowi doskonałe miejsce do podziwiania zachodu słońca. Następnego ranka można zrobić zakupy na świeżym targu tuż za centrum miasta, za Irish Barem. Zawsze warto zajrzeć na lokalny rynek rano, aby kupić świeżą rybę, warzywa i owoce. Piękno tego miejsca przejawia się samo przez się, to port, w którym mniej chodzi o konkretne miejsce czy restaurację, a bardziej o całe stare miasto atmosferę. Pomost jest zwykle niesamowicie czysty i udekorowany kwiatami, co tworzy bardzo przyjemny klimat. W rzeczywistości wiele załóg zapamiętuje go jako jedno z najlepszych portów okolicy. Rogoznica Jedną z cech, która przyciąga mnie do Rogoznicy, jest jej położenie. Leży między archipelagami regionu Šibenik a wyspami na południe od Splitu, dokładnie na przejściu między nimi. Oznacza to, że jeśli załoga chce odwiedzić znane miejsca, takie jak Hvar czy Brač, możemy zacząć zatoką w regionie Šibenika, zatrzymać się w Rogoznicy późnym popołudniem aby następnego ranka kontynuować podróż na południe. Rogoznica znajduje się na stałym lądzie i posiada dużą marinę, z dużą ilością miejsca. Jednakże, wolę port miejski (chociaż zwracam uwagę, że nie ma najlepszych udogodnień toaletowych). Rzadko jest konieczność rezerwacji miejsca w porcie miejskim. Oznacza to, że zawsze mogę planować odwiedzenie tej miejscowości, nie martwiąc się zbytnio o wcześniejszą rezerwację. Centrum miasta jest wypełnione barami i restauracjami. Istnieje jedno miejsce, które zdecydowanie się wyróżnia: restauracja u „Antonia”. Uważam, że to jedna z najlepszych restauracji w Chorwacji. Skradin Skradin jest znanym kierunkiem. Park Narodowy Krka jest jednym z najpiękniejszych cudów przyrody Chorwacji, co oznacza, że wiele załóg będzie chciało zatrzymać się w tym miejscu. Z biegiem lat Park Narodowy stał się dość zatłoczony, a nawet zaczęto zabraniać pływania w wodzie, co jest niefortunne. Nie umniejsza to jednak powodów, dla których warto odwiedzić Skradin. Piękno Skradin zaczyna się już, gdy zaczyna się płynąć w jego kierunku, w górę rzeki Krka.Zaraz po wejściu do rzeki Krka, blisko brzegu znajduje się wiele hodowli małż i ostryg. Można zatrzymać się w sklepie przypominającym pływającą szopę, w której można kupić świeże małże i ostrygi. Oryginalność tego doświadczenia w połączeniu ze świeżością produktów sprawia, że jest to świetna atrakcją sama w sobie. Istnieją dwie możliwości cumowania jachtu: w marinie i w porcie miejskim. Choć zazwyczaj wolę porty miejskie, w Skradinie wolę marinę, gdyż w porcie miejskim bardzo często cumują super-jachty. Absolutną koniecznością jest rezerwacja miejsca, której można dokonać na stronie internetowej ACI. Wioska Skradin różni się nieco od innych w Chorwacji, ponieważ ma bardziej kolorową zabudowę w przeciwieństwie do typowego jasnego kamienia. Jeśli chodzi o doznania kulinarne, polecam zarezerwować stolik w

Uncategorized

Dlaczego Kaprije to moja ulubiona wyspa

Kaprije to niewielka wyspa położona w środkowej Dalmacji, niedaleko Sibenika. Nie jest wszystkim znana ani nazbyt turystyczna. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia, co sprawia, że nie trudno jest ją pominąć przy planowaniu swojej żeglarskiej wyprawy w okolicy. Jednak po wieku rejsach w tym rejonie, coś sprawiało, że wracam w to miejsce coraz częściej, a sama wyspa jest chyba moją ulubioną.  Wiele rejsów żeglarskich rozpoczyna się na wybrzeżu między Sibenikiem a Zadarem, ponieważ jest tam wiele marin w małych wioskach, takich jak Pirovac, Sukosan, Biograd i inne. W rzeczywistości większość moich własnych żeglarskich wypraw z załogą na wyczarterowanego jachtu rozpoczynała się w Pirovac i Jezera. Oznaczało to, że tydzień po tygodniu miałem okazję do eksplorowania tego regionu, zarówno wybrzeża, jak i wysp znajdujących się w pobliżu. W trakcie każdego tygodnia żeglugi często szukałem miejsc, gdzie mógłbym zacumować, aby spędzić kilka godzin na relaksie i pływaniu. W tym celu korzystałem z widoku satelitarnego w Google Maps i szukałem miejsc, które prezentowały kolor wody, na którym mi zależało. Za każdym razem, gdy Google Maps pokazywało mi zatokę o turkusowo niebieskiej wodzie, myślałem „ok, sprawdźmy to” i płynąłem w tamtym kierunku. Po pewnym czasie stało się jasne, że wiele z tych miejsc było zatokami na Kaprije. Są inne wyspy w tym samym regionie, które również oferują wiele zatok do kotwiczenia i pływania, takie jak Zrije. Jednak nie tylko ilość zatok wyróżnia Kaprije, ale także ich topografia i lokalizacja, względem dominujących wiatrów.  Zatoki na Kaprije są stosunkowo płytkie, mają około dwóch do ośmiu metrów głębokości, a dno stanowi mieszanka skał i piasku, zamiast wysokiego porostu roślinności pod wodnej, która zazwyczaj zaciemnia wodę. Z tego powodu topografia wyspy i jej zatok sprzyja tworzeniu marzeń o turkusowo niebieskich wodach, które są tak pożądane podczas żeglarskich wycieczek. Ponadto, płytkie wody Kaprje mają kolejną dużą zaletę dla relaksującego wakacyjnego rejsu: dają więcej możliwości zakotwiczenia łodzi, zamiast zawsze musieć brać pod uwagę ilość dostępnych boi i ich cenę (która zazwyczaj jest tańsza niż w porcie, ale mimo wszystko sumuje się do ogólnego budżetu wycieczki). Możliwość darmowego zakotwiczenia w wielu miejscach daje poczucie autonomii i wolności, pozwalając wybierać miejsce dla jachtu w zależności od woli załogi, praktycznie bez ograniczeń. Co do lokalizacji zatok, jest to istotny czynnik, jeśli chodzi o kierunek wiatru. Oprócz możliwości odwiedzenia atrakcyjnie wyglądającej zatoki niezależnie od strony wyspy, na której się akurat znajdujesz, łatwo jest również znaleźć miejsce, gdzie jacht jest chroniony przed wiatrem. W tej kwestii Kaprje oferuje wiele opcji do korzystania z zatok, niezależnie od kierunku wiatru, zapewniając jednocześnie poczucie bezpieczeństwa i relaksu. To prawda, że wyspa jest stosunkowo mała i mało znana, w porównaniu z innymi miejscami przyciągającymi więcej turystów. Często załogi będące w Chorwacji dopiero pierwszy raz oczekują, aby odwiedzić najbardziej znane miejsca, takie jak Brac, Hvar czy Trogir, ważne jest, aby załoga czuła, że ich wymagania i potrzeby są spełnione.  Jednak gdy załoga pozna już  wszystkie te punkty, odwiedzi wszystkie ikoniczne miejsca i „nawiązania do Gry o Tron”, a także otworzy się na to, co jeszcze region ma do zaoferowania, to Kaprije jest świetnym miejscem do eksploracji. Oprócz pięknych zatok w okolicy znajduje się kilka przyjemnych restauracji, takich jak „Mateo”, położona na południe i mająca około 45 boi, co ułatwia znalezienie miejsca na łódź; oczywiście „Konoba Kunika”, położona na północy wyspy, z pomostem i niewielką liczbą nieoficjalnych boi z przodu. Konoba Kunika, w szczególności, jest bardzo rozpoznawalnym miejscem, dającym wrażenie piracko/hipisowskiego klimatu, z bardzo luźną atmosferą i obsługą prowadzoną przez rodzinę. Oprócz tych kilku miejsc w zatokach, wyspa ma również swoją główną wioskę, wioskę Kaprije. Można ją traktować jako pomnik tego, jak Chorwacja wyglądała przed staniem się miejscem turystycznym, ponieważ jest dość prosta i posiada kilka klasycznych elementów z dawnych lat. Na przykład, istnieje tylko jeden główny sklep, który prezentuje się jako centrum, otoczony przez kilka ławek, gdzie starsi ludzie siedzą razem, piją piwo i obserwują jak płynie życie. Wraz z kilkoma innymi elementami, takimi jak kawiarnia, która sprzedaje wszystko, czyni to wieś bardzo interesującym i spokojnym przystankiem podczas żeglarskiej wyprawy. Ciekawym przypadkiem była jedna z załóg, z którą żeglowałem w tym regionie Chorwacji, spędziliśmy cały tydzień żeglując wokół tej wyspy. Nie było to zaplanowane, ale okazało się, że było to najlepsze rozwiązanie z uwagi na potrzeby załogi: krótkie dystanse żeglugi, bliskość portów na kolację oraz turkusowo niebieskie zatoki, w których można było spędzić większość dnia relaksując się na dmuchanych flamingach, pijąc margarity i słuchając koktajlowej playlisty. Kaprije stało się idealną odpowiedzią na to, czego szukała załoga! Ponieważ żeglowanie przez ponad godzinę nie wchodziło w grę dla grupy, było bardzo wygodne, że Kaprje znajduje się blisko innych przyjemnych portów, takich jak Tribunj, Primošten, Vodice czy Murter, co umożliwiało krótszy czas przemieszczania się do portu na kolacje. To prawda, że żeglowanie przez cały tydzień wokół jednej wyspy jest zabawnym osiągnięciem, ale ej, to możliwe, gdy ta wyspa to Kaprje! Po powrocie tam tyle razy, teraz odnajduję poczucie znajomości w twarzach tych, którzy prowadzą restauracje, porty i bojkowiska, którym ufam, że utrzymają jacht w miejscu, zatoki i każdy ich kamień i łatwość znalezienia idealnie turkusowo niebieskiej wody do pływania. To wszystko sprawia, że Kaprije jest jedną z moich ulubionych wysp do żeglowania w Chorwacji. □

Uncategorized

Top 5 moich ulubionych portów południowej Chorwacji

Zdecydowanie najpopularniejsza destynacja żeglarska w Europie. Przez ostanie lata, odwiedziłem kilka portów i zatok, od średniowiecznych klimatów miasta Krk aż po głębokie zatoki wyspy Mljet. Chciałbym podzielić się w tekście kilkoma miejscami, które spodobały mi się najbardziej, tym razem, w okolicy Splitu. 1. Stomorska W tej część zdecydowanie moim ulubionym portem jest Stomorska, nie wielka miejscowość na wyspie Solta. Marinowy ze swoim żartobliwym podejściem do życia tworzy raczej luźny klimat manewrów, chociaż rzadko odbiera telefon. Z drugiej strony warto jest zadzwonić wcześniej, jednak nie do obsługi portu lecz do restauracji Volat, aby zrobić rezerwację. Gdzie polecam typowe dla regionu gnocchi, najbardziej lubię te w sobie łososiowym. Na północo wschodnim końcu zatoki znajduje się nie wielka plaża, jeśli ktoś chciałby skorzystać z kąpieli jeszcze przed końcem dnia. Jednak moim zadaniem lepiej jest udać się do beach baru po drugiej stronie. Z tamtąd rozpościera się widok na góry dominujące nad Splitem, zachodzące słońce często pokrywa szare zbocza odcieniami różu. W samym barze nie polecam eksperymentowania z cocktailami, idą po najmniejszej linii oporu. Na zachód jest dość głęboka zatoka Necujam, na samym końcu warto jest stanąć w stylu El Greco, porządnie zrzucając kotwice na środku a potem mocując cumy do skałek na brzegu. Zatoka jest dość popularnym miejscem wycieczek ze Splitu, w związku z zatopionym wrakiem. 2. Stari Grad Wyspa Hvar, jest jedną z najwiekszych wysp regionu. Miejscem, które zawsze staram się odwiedzić to Stary Grad, miasteczko założone przez starożytnych Greków, jedno z najstarszych w regionie. W porcie konieczna jest rezerwacja na przyjemniej dwa dni przed, warto jest znaczyć prośbę o ulokowanie w południowej części portu, będzie znacznie bliżej do centrum. Często piszę po prostu sms z prośbą o rezerwację, po Chorwacja, używając translatora google. Warto jest przejść się po uliczkach miasteczka, w głębi zdażyło mi się kiedyś spotkać grupę archeologów poszukujących starożytnych pozostałości początków osady. W jednym z budynków wzdłuż pirsu sprzedawane jest domowej roboty wino, w mojej opinii jest to najlepszy stosunek ceny do jakości jaki spotkałem w całej Chorwacji. 3. Święta Niedziela Bardzo mały port, dla zaledwie kilku łódek, całość właściwie stanowi restauracja. Samo jedzenie na wyróżnią się znaczenie, być może poza cenami. Jenak warto jest być tam dla samego klimatu. Miejsce usytuowane jest u podnóża zboczy klifów. Budynek restauracji w całości z kamienia, zlewa się z konstrukcją nabrzeża. Dość ciekawe jest również to, że pod restauracją, można powiedzieć w pewnego rodzaju podwodnej piwnicy, produkowane i przechowywane jest wino. Podziemia można zwiedzać, sparować wina oraz patrzeć przez podwodne szyby, przez które zaglądają ryby. 4. Milana Znajduje się na końcu głębokiej, dobrze osłoniętej zatoki. Marin jest mnóstwo bo aż trzy, jednak jedyną sensowną opcją, wydaje mi się miejsce wzdłuż starego miasta Mariny ACI. Centrum jest prze urocze, bije od niego historia, a większość budynków ma kremowo kamienny klimat. Najlepiej jest rozsiąść się w jednym z wygodnych foteli i stolików ustawionych wzdłuż nabrzeża. Można wtedy obserwować wpływające łódki i delektować się klimatem dookoła. 5. Vrbovska Nie wielka miejscowość ukryta w mniej odwiedzanej północno wschodniej części Hvaru. Znana z wielu mostków na przepływającej przez miasteczko rzecze. Przez co znana jest jako Chorwacka Wenecja. Niski poziom nabrzeża powoduje, że czasem, przy nie korzystnych warunkach atmosferycznych część miasta jest zalewana. Panuje klimat znany z mniejszych portów, środkowej Dalmacji. □

Przewijanie do góry